Dokładnie rok temu podeszłam do pierwszego egzaminu na prawo jazdy. Mogę powiedzieć, że proces „robienia prawka” był jednym z najtrudniejszych momentów w moim życiu. To była walka z samochodem, instruktorami, egzaminatorami, a przede wszystkim z SAMĄ SOBĄ. Dzisiaj patrzę na te wydarzenia z dystansu i chcę się podzielić z Tobą moimi przemyśleniami…

Decyzję, aby rozpocząć kurs na prawo jazdy, podjęłam dosyć późno. Nigdy nie miałam jakiejś wielkiej potrzeby posiadania tego dokumentu, w końcu uznałam, że może jednak warto. Czułam, że nauka jazdy będzie dla mnie sporym wyzwaniem i tak też się stało… Jazda samochodem szła mi po prostu opornie. Jako nauczyciel, trener technik uczenia się, miałam poczucie porażki. Spora samoświadomość jednak utrzymywała mnie przy zdrowych zmysłach (podejrzewam, że gdybym kurs rozpoczęła w wieku 18 lat pewnie bym go nie ukończyła). Wiedząc, że człowiek jest w stanie nauczyć się wszystkiego, tylko każdy ma inne predyspozycje i niektórzy potrzebują na przyswojenie pewnej umiejętności więcej czasu, postanowiłam się nie poddawać…

W międzyczasie dwukrotnie zmieniłam instruktora. Mogłabym w tym miejscu ponarzekać jacy moi instruktorzy byli straszni i nie umieli uczyć (i przyznaję się bez bicia tak robiłam 😉). Z reguły, gdy spotykamy  jakieś niepowodzenia, podświadomie chcemy się usprawiedliwiać, obarczamy winą innych: nauczyciel źle wytłumaczył lub się na nas „uwziął” – też tak masz? To zupełnie normalne. Dzięki temu w tych trudnych sytuacjach zachowujemy komfort psychiczny, że to nie jest całkowicie nasza wina. Z kolei obwinianie siebie za porażki też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo może doprowadzić do choroby. Dobrym słowem, opisującym zrównoważone podejście do trudnej sytuacji jest ŚWIADOMOŚĆ – świadomość swoich mocnych i słabych stron. Jeśli wiesz, że jazda samochodem nie jest Twoją mocną stroną, nie będziesz się obwiniał, że jesteś beznadziejny (tylko dlatego, że nie umiesz jeździć samochodem!) lub że Twój instruktor nie potrafi uczyć.

Jeśli chodzi o rolę samego instruktora, jako nauczyciel i była kursantka uważam, że jest ona bardzo ważna. Zwłaszcza, gdy uczeń  nie jest na tyle samoświadomy, aby uporać się z tymi wszystkimi wyzwaniami samodzielnie. Racja, że kursant decyduje za siebie i w momencie przystąpienia do kursu na prawo jazdy jest pełnoletni (czy zawsze dorosły?), jednak to instruktor przejmuje rolę głównodowodzącego i  ma obowiązek przekazać mu rzetelną wiedzę. Ponosi również odpowiedzialność za bezpieczeństwo kursanta oraz jego komfort psychiczny. Jazda samochodem potrafi być stresująca. Sam fakt poruszania się po ulicy „potworem”, nad którym nie potrafisz zapanować jest trudny, nie wspominając o innych czynnikach takich, jak stosowanie się do zasad ruchu drogowego czy „uprzejmi” kierowcy… Jest tego sporo. Dla doświadczonego kierowcy to norma, dla kursanta to koszmar! Jeśli dojdzie do tego nerwowy instruktor, robi się naprawdę kocioł.

Kolejne wyzwanie to moment przystąpienia do egzaminu. Nie znam osoby, która by się nie stresowała… Wówczas najprostsza rzecz, jak ustawienie fotela może sprawiać trudności 😉. Słuchając dziwnych opowieści o tym, jacy to egzaminatorzy są straszni, byłam przekonana, że egzaminator będzie tylko czekał na mój najmniejszy błąd, a  wcale tak nie było. Oblałam egzamin kilkakrotnie, ale tylko i wyłącznie z mojej winy. Żeby zdać jakikolwiek egzamin, trzeba się do niego dobrze przygotować, a ja nie byłam do końca gotowa, więc wynik negatywny nie był dla mnie zaskoczeniem. Nie pozostało mi zatem nic innego jak dalej ćwiczyć, aż w końcu mogłam uzyskać moje upragnione prawo jazdy!

Jak to w opowieściach bywa, kończą się zazwyczaj happy end’em i pojawia się morał. Morałem są przemyślenia, które tliły się w mojej głowie oraz wnioski:

Jesteś w stanie nauczyć się wszystkiego!

Miej jednak świadomość, że każdy z nas ma inne predyspozycje i jednym osobom przyswojenie jakiejś umiejętności przychodzi szybciej, a drugim wolniej, dlatego nieraz musisz się uzbroić w cierpliwość.

Ważne jest Twoje nastawienie.

Jeśli z góry założysz, że masz „dwie lewe ręce” to tak faktycznie się stanie i to nie dlatego, że tak jest w rzeczywistości, tylko dlatego, że w to uwierzyłeś.

To Ty ponosisz pełną odpowiedzialność za swoje niepowodzenia, myśli i emocje.

Jeśli ktoś lub coś Cię denerwuje, to tak naprawdę Ty się denerwujesz i Ty możesz sobie z tym poradzić jeśli uświadomisz sobie co jest tego przyczyną i poszukasz rozwiązań.

Mów otwarcie o swoich emocjach, wątpliwościach, oczekiwaniach.

Są sytuacje, kiedy samo przeanalizowanie swoich myśli i uczuć nie wystarczy i należy podjąć działanie. Jeśli ktoś sprawił Ci przykrość, bądź masz wobec tej osoby jakieś oczekiwania, po prostu jej o tym powiedz. Oczywiście zrób to w taki sposób aby jej nie urazić.

Wsparcie innych osób.

Kiedy przechodzisz trudne chwile, pamiętaj że nie jesteś sam i masz wokół siebie bliskie osoby, które mogą Cię wesprzeć 😊.

„Co nas nie zabije, to nas wzmocni”!

Zmagając się z nowymi wyzwaniami, wychodzisz z nich mocniejszy i bogatszy w nowe doświadczenia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *