Poznaj Magdę, freelancera, trenera i szkoleniowca, a przede wszystkim mamę dwóch synów, która − jak sama mówi – jest zorganizowaną instytucją działającą niczym szwajcarski zegarek

Powiedz, jak wyglądało Twoje życie zawodowe, zanim pojawiły się dzieci?

Po ukończeniu studium sekretarskiego rozpoczęłam pracę sekretarki. Przepracowałam tak siedem lat. To było spełnienie młodzieńczych fantazji o wymarzonym zawodzie. Pierwsze zatrudnienie „na umowę” i to w miejscu, którego największą wartość stanowili ludzie, ich wsparcie i doświadczenie. Jako młodej osobie zapewniło mi to zaplecze finansowe, dzięki któremu mogłam podjąć studia wyższe.

Po kilku dobrych latach zawodowego spełniania się, pracy z fajnym zespołem ludzi, zbierania doświadczenia w różnych działach firmy poczułam, że dotarłam do momentu, kiedy zaczęły mi biegać po głowie myśli: „Czas na zmianę”, „Trzeba zrobić coś innego, iść dalej do przodu”. Czułam wewnętrzną potrzebę zmian, ale bałam się podjąć ryzyko, obawiałam się utraty pracy i dochodów, miałam wrażenie niepewności. W tym samym czasie pojawiła się nowa, najważniejsza i cudowna rola życiowa – rola mamy.

Pojawienie się na świecie dziecka potrafi przewrócić świat do góry nogami. Jak to było z Tobą?

Okazało się, że rola mamy dodała mi odwagi, aby podjąć próbę zmiany. Wiele osób sugerowało mi, bym tego nie robiła, mówiąc: „Przecież masz umowę na czas nieokreślony, nie bądź głupia, teraz trudno o pracę”. Ja jednak chciałam iść do przodu, spróbować zawodowo czegoś innego, co da mi energię do działania. Po urlopie wychowawczym  z łezką w oku podjęłam trudną dla mnie decyzję, że nie wrócę na poprzedni tor pracy. Postanowiłam, że pójdę nową drogą zawodową.

Nową drogą, czyli jaką? Miałaś już jakiś pomysł?

Spełniając się w roli mamy, zastanawiałam się, co powinnam robić zawodowo, abym mogła wykorzystywać zasoby, które już posiadam? Tak naprawdę rozwiązanie już od dawno istniało, tylko ja go wtedy nie dostrzegałam. Równocześnie pracując w zawodzie i studiując, uczestniczyłam w zajęciach Studenckiego Koła Naukowego Negocjacji, gdzie mogłam rozwijać swoje umiejętności, pracować nad słabymi stronami i zamieniać je w atuty, a równocześnie, poprzez wnikliwą obserwację trenerów i szkoleniowców, uczyłam się od podstaw przygotowywania warsztatów, prelekcji, ćwiczeń związanych z obszarem negocjacji, komunikacji interpersonalnej czy pracy z grupą. Poprzez angażowanie się w życie uczelni mogłam też sama na własnej skórze przekonać się „z czym to się je”. Z biegiem czasu zaowocowało to wieloletnią współpracą z uczelnią.

Właśnie tam spotkałam na swojej drodze osobę, która zainspirowała mnie do zmiany. Tą osobą była opiekunka koła. Jej empatia, wrażliwość na drugiego człowieka, sposób pracy, zaangażowanie w to, co robiła sprawiły, że postanowiłam spróbować pracy z ludźmi, gdyż i ja chciałam dzielić się doświadczeniem, wiedzą, wspierać innych w ich „sferach zmian”.

Wiem, że zrealizowałaś swoje postanowienie. Jak to zrobiłaś?

Zaczynałam od bloga dla mam. Na początku chodziło tak naprawdę o to, by nie stracić kontaktu ze światem, dzielić się nowymi doświadczeniami z życia mamy. Z czasem miejsce przeistoczyło się w blog szkoleniowo-zawodowy. Dzieliłam się informacjami związanymi ze szkoleniami, prowadzonymi warsztatami tematycznymi, zdjęciami dotyczącymi budowania marki, wizerunku osobistego i zawodowego. W międzyczasie pojawił się na świecie drugi syn i powrót do pracy w pełnym wymiarze godzin odszedł w zapomnienie. Oczywiście nie obyło się bez prób podjęcia etatu i szukania nowego zatrudnienia. Jednak życie pokazało, że praca freelancera w tym momencie była dla mnie jedyną możliwością działania i zbierania doświadczenia.

Czym się obecnie zajmujesz?

Obecnie nadal pracuję jako wolny strzelec. Prowadzę warsztaty tematyczne z zakresu HR, rozwoju osobistego oraz budowania wizerunku zawodowego i pewności siebie. Nie jest to łatwa praca. Wymaga dużo zaangażowania, wytrwałości i cierpliwości. Tutaj elastyczny czas pracy staje się sprzymierzeńcem – sama sobie go ustalam, organizuję i dopasowuję do swoich możliwości.

W jaki sposób pogodziłaś obowiązki rodzinne z pracą zawodową i rozwojem osobistym?

Mama to instytucja zorganizowana i chodzi lepiej niż szwajcarski zegarek. Praca w domu z dwójką dzieci nie należy do łatwych. Jednak jest możliwa! Ja mam w domu dwa tornada! Większość z tego, co udało mi się osiągnąć na drodze zmian, dokonałam, kiedy były już dzieci. Realizując rolę mamy, inwestowałam w swój rozwój zawodowy i osobisty. Poprzez różne kursy i szkolenia, przez podjęcie nauki na studiach podyplomowych oraz przez wnikliwą pracę nad sobą, budowałam markę i zaufanie do siebie. Kiedy potrzebowałam odreagować nagromadzone emocje, dosłownie biegłam na zajęcia z ZUMBY. Pogodzenie rodzicielskich obowiązków z możliwością rozwoju wymagało ode mnie dokładnego zaplanowania dnia od rana do wieczora oraz zapewnienia opieki dzieciom podczas mojej nieobecności.

Co poradziłabyś młodej mamie, która stoi przed podobnym dylematem zawodowym?

Droga mamo – pamiętaj także o sobie. Ty też jesteś ważna! Zrób coś dla siebie. Zapewnij sobie chwilę wytchnienia od codziennych trudów rodzicielstwa. Miej odskocznię, aby zregenerować siły. Rozwijaj się – ale tak, żeby to było dla ciebie przyjemne. Zapisz się na kursy, spotkania przydatne w pracy, w życiu codziennym oraz rozwijające pasje, na które wcześniej nie miałaś czasu lub odwagi. Połącz przyjemne z pożytecznym.

 

Magdalena Knapik-Woch – mama dwóch synów, trener, szkoleniowiec, konsultant ds. budowania wizerunku zawodowego, specjalista ds. szkoleń.

 

 

 

Wszelkie prawa do zdjęć są własnością Magdaleny Knapik-Woch. Kopiowanie oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawa o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *