Karolina Matlachowska – stylistka, kreatorka wizerunku, absolwentka takich kierunków jak: dziennikarstwo, stylizacja i wizaż, dietetyka, coaching. Zanim odkryła wymarzoną drogę zawodową, w pewnym momencie swojego życia przeszła metamorfozę. Postanowiła wtedy, że chce pomagać innym w zmianie ich wizerunku i wydobywać z nich naturalne piękno

Jak wyglądała Twoja droga edukacyjna i zawodowa, zanim zostałaś stylistką?

W wieku 18 lat, kiedy kończyłam liceum, nie miałam zielonego pojęcia, co chcę robić w życiu. Mój ojciec bardzo pragnął, abym ukończyła studia, w kierunek na szczęście nie ingerował. Długo myślałam nad tym, jaki zawód wybrać i stwierdziłam, że skoro lubię pisać rozprawki, jestem odważna i nie mam większego problemu w kontaktach z ludźmi, to może właśnie dziennikarstwo. Tak też się stało, po 5 latach uzyskałam tytuł magistra. Jednak dalej nie byłam przekonana, czy to jest to, co chcę w życiu robić.

Na II roku studiów magisterskich schudłam 30 kg i zaczęłam pracować nad swoją samooceną i wizerunkiem zewnętrznym. Kiedy człowiek zrzuci z siebie taki ciężar, to jest jak nowo narodzony. Chce pokazać światu swoją nową sylwetkę, a co za tym idzie, odpowiednio ją ubrać. Zaczęłam więc czytać i oglądać filmy o tym, jak odpowiednio dobierać garderobę. Przyniosło to odpowiedni efekt – coraz częściej słyszałam, że dobrze wyglądam.

Wtedy narodził się pomysł, że skoro tak dobrze odnajduję się w świecie stylizacji, to może warto by było pomóc komuś innemu. Wiedziałam, że dzięki temu, iż sama kiedyś byłam osobą z ogromnymi kompleksami, która nie akceptowała siebie, łatwiej będzie mi dotrzeć do kobiet, które mają podobnie. Zrozumieć je, ale także pokazać na swoim przykładzie, że można to zmienić. W ten sposób znalazłam się na kierunku stylizacji i wizażu Szkół Artystycznych ROE, który pomyślnie ukończyłam. Poszukiwania drogi życiowej jednak trwały dalej, ponieważ obawiałam się, że nie będę w stanie przyswoić tak dużej wiedzy związanej z tym zawodem.

Kolejny wybór padł na dietetykę. Nie muszę chyba tłumaczyć, z jakiego powodu 😉 Uczyłam się o odżywianiu osób chorych, przyswajałam wiedzę z zakresu technologii żywienia, rozpisywałam diety, nie tylko te odchudzające. Robiłam to, czego zupełnie się nie spodziewałam. Chciałam pracować z ludźmi, którzy mają problemy z nadwagą, a okazało się, że informacje, które tam zdobyłam to ułamek tego, co powinnam wiedzieć. Nie miałam już czasu na to, aby poświęcić kolejnych 5 lat na edukację. Wewnętrznie jednak czułam, że nie chcę odpuścić swojego celu, którym jest praca z pasją.

W wakacje po raz kolejny zastanawiałam się, jaki zawód wybrać, aby wykonywać go z przyjemnością i satysfakcją. Zdecydowałam się na kurs masażu. Czyż nie byłoby wspaniale móc masować silne, umięśnione męskie ciała? Do dzisiaj śmieję się z tego pomysłu 🙂 Na szczęście kierunek nie został utworzony, a ja pod wpływem chwili i zasłyszanej informacji o nowo otwierającej się specjalizacji – coachingu, podjęłam kolejną decyzję. Ten rok zmienił wszystko w moim życiu. Nareszcie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i zakończyłam swoje poszukiwania. Wróciłam do nauki zawodu osobistej stylistki i z dumą wykonuję go od 2 lat.

Czy możesz opowiedzieć coś więcej o tym, czego nauczyłaś się na zajęciach z coachingu?

Każda osoba z naszej grupy, ucząc się zawodu coacha, pracowała na swoich prywatnych celach. Moim priorytetem było odnalezienie drogi zawodowej. Na każdych zajęciach coś nowego sobie uświadamiałam.

Po pierwsze, dokonując wyboru kierunku studiów, nie potrafiłam określić swoich mocnych stron, ponieważ nie znałam tak naprawdę siebie. Po drugie, zrezygnowałam z zawodu stylistki, gdyż brakowało mi wiary w swoje możliwości. Przestraszyłam się ogromu wiedzy i procesu zdobywania nowych umiejętności. Przerósł mnie cel, który był dla mnie zbyt duży. Jeden z moich mentorów powiedział kiedyś, że słonia najlepiej zjeść po kawałku. Oznaczało to, że do wielkich rzeczy dochodzi się stopniowo. Rozłożyłam wtedy cel, jakim jest zostanie osobistą stylistką na małe przedsięwzięcia, które muszę podjąć. Przerażenie znikło, a w zamian pojawiła się motywacja. Po trzecie, podczas moich poszukiwań nie dawałam sobie czasu na powolne doskonalenie się. Byłam perfekcjonistką, uważając, że wszystko powinnam robić idealnie, karcąc się za każe niepowodzenie. Dostałam na to złotą radę – usłyszałam, że mam się zwyczajnie od siebie odczepić i dać sobie prawo do błędów. Praca nad tym chwilę trwała, ale na pewno było warto.

Zanim zostałaś stylistką, zajmowałaś się wieloma rzeczami. Jak zdobytą przez ten czas wiedzę i doświadczenie wykorzystujesz w swojej pracy?

Staż w 4 fun tv, udoskonalił moją umiejętność poruszania się w social mediach. Z kolei dzięki czteroletniemu doświadczeniu w organizowaniu eventów, przygotowywanie autorskich warsztatów dotyczących stylizacji nie sprawia mi problemu. Natomiast studia coachingowe powinien przejść każdy, kto pracuje z drugim człowiekiem. Ćwiczenia, które tam wykonujesz pozwalają ci lepiej poznać i zrozumieć siebie. Odkrywasz mechanizmy, które towarzyszą ci w wielu codziennych czynnościach. Zagłębiasz się w wiedzę dotyczącą relacji. Często wykorzystuję tę naukę na moich warsztatach, kiedy mowa o samoocenie czy motywacji. Coaching uczy, w jaki sposób słuchać i rozmawiać z ludźmi tak, aby nie narzucać im swojej woli, a jedynie wydobywać odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

Każda aktywność, którą wykonujemy nawet hobbistycznie, może się później okazać przydatna w pracy. Nawet jeśli się okaże, że to, czym się zajmujesz nie jest spełnieniem twoich marzeń, zawsze możesz wyciągnąć z tego doświadczenia coś dla siebie.

Gdybyś miała jeszcze raz pokierować swoją ścieżką kariery zawodowej, coś byś zmieniła, a jeśli tak, to co?

Odpowiedź na to pytanie nie jest do końca jednoznaczna. Każda szkoła, sytuacja i poznani ludzie czegoś mnie w życiu nauczyli i gdyby nie to, nie wiem, czy bym była w tym miejscu, w którym jestem.

Moja droga do pewności, co chcę robić w życiu była na pewno długa. Mogłabym teraz powiedzieć, że lepiej by było nie marnować 5 lat na zdobycie magistra, tylko zainwestować w różne kursy dotyczące pracy stylistki. Jednak tak nie jest, ponieważ na uczelni nie zdobywałam jedynie wiedzy, ale także umiejętności, np. szybszego uczenia się, szlifowałam swoją samodyscyplinę i wewnętrzną siłę, kiedy zadawałam kolejne egzaminy. Podczas swojej edukacji poznałam 2 przyjaciół, którzy do dzisiaj mnie motywują i wspierają w osiąganiu wyznaczonych celów.

Wszystkie nasze działania do czegoś prowadzą, pokazują, co nam pasuje, a co nie, dlatego wolę unikać stwierdzenia: „Co by było gdyby”.

Co byś przekazała osobie, której brakuje pewności siebie?

Przede wszystkim, pewności siebie nie da się zwiększyć z dnia na dzień. To jest praca, którą trzeba wykonywać przez dłuższy czas. Musisz poznać siebie, swoje emocje, przekonania, myśli o sobie i otaczającym nas świecie. Zbudować silne fundamenty poczucia własnej wartości.

Często jest tak, że brakuje nam pewności siebie, ponieważ boimy się porażki i opinii innych ludzi. Nasz wewnętrzny krytyk mówi, że lepiej nie podejmować ryzyka, wychodzić ze swojej strefy komfortu, bo może okazać się, że nie będzie tak kolorowo. Najważniejsze jest to, aby przezwyciężyć ten strach. Dać sobie prawo do potknięć i błędów, które mogą nam się przydarzyć. Zrozumieć, że to ty jesteś najważniejszy, a opinia innych ludzi nie powinna być decydująca, gdy zaczynasz działać.

Drogą do sukcesu nie jest jedynie zdobywanie kolejnych celów, ale wypracowanie w sobie umiejętności podnoszenia się po porażkach, niczym Feniks z popiołów.

 

Karolina Matlachowska –  stylistka i kreatorka wizerunku. W swojej pracy kieruje się zasadą, że każda zmiana powinna zacząć się w głowie, dlatego zajmuje się zarówno tym co wewnątrz jak i na zewnątrz człowieka. Ze swoich klientek pragnie wydobywać naturalne piękno, do którego trzeba się czasem „dokopać”. Jej myśl przewodnia: „Aby oczekiwać od życia cudów, najpierw musimy zacząć siebie traktować jak jeden z nich”.

 

 

Wszelkie prawa do zdjęć są własnością Karoliny Matlachowskiej. Kopiowanie oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawa o ochronie praw autorskich i własności intelektualnej Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *