Jak napisać list motywacyjny, żeby zachęcić do siebie pracodawcę, a nie zniechęcić? Jakie najczęstsze błędy popełniają kandydaci i jak ich unikać?

  1. Niczym epistoł

List motywacyjny nie może być długim, nudnym epistołem. Powinien być krótki i treściwy – maksymalnie może zajmować jedną stronę formatu A4 (zmniejszanie czcionki nie będzie najlepszym rozwiązaniem 😉 ). Twoim zadaniem jest zachęcić pracodawcę do siebie, a nie opowiadać mu historię swojego życia. Rekrutera będzie przede wszystkim interesować to, co możesz zaoferować firmie – co potrafisz i jakie masz umiejętności. Na tym się skoncentruj. Pamiętaj, aby nie podawać przy tym zbyt wielu szczegółów. Jeśli pracodawca będzie chciał dowiedzieć się więcej, dopyta Cię o to podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Po coś ona w końcu jest 😉

  1. Powtórka z CV

Powodem powstania wyżej wymienionego epistołu może być między innymi powtarzanie informacji zamieszczonych w CV. W liście motywacyjnym odnosisz się do konkretnej oferty pracy i treść powinna do niej nawiązywać. Pisz tylko o tych stanowiskach, które są istotne w kontekście oferty, na którą aplikujesz.

  1. Samochwała w kącie stała…

Jestem kreatywna, ambitna, szybko się uczę… Brzmi znajomo? W liście motywacyjnym przedstawienie swoich mocnych stron jest bardzo mile widziane, jednak taka wyliczanka może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Zastanów się, co byś pomyślał/a o osobie, która wymienia długą listę swoich pozytywnych cech. Samochwała? Warto te cechy poprzeć przykładem. Nie pisz jaka/ jaki jesteś, tylko opisz sytuację, podczas której tę cechę wykorzystałaś/ wykorzystałeś.

  1. Z punktu widzenia kandydata

Kolejnym błędem, którego warto unikać jest pisanie z punktu widzenia kandydata. List motywacyjny jest swego rodzaju ofertą marketingową. Oferujesz swoje usługi w zamian za wynagrodzenie. Przyjrzyj się jakiejkolwiek reklamie, ulotce – znajdziesz tam informacje o tym, co zyskasz, jeśli skorzystasz z tej oferty. Osoba, która chce sprzedać kurs językowy nie napisze na ulotce, że bardzo by chciała zarobić na tobie pieniądze, zdobyć doświadczenie itd., bo wie, że byś na pewno z takiej oferty nie skorzystał/a. Podobnie jest z listem motywacyjnym. Skoncentruj się na tym, co pracodawca zyska, jeśli skorzysta z twojej usługi, nie tym, co zyskasz ty.

  1. Wzbudzanie litości

Niektórzy kandydaci posuwają się o krok dalej i chcą wywrzeć na rekruterze presję, wzbudzić litość, pisząc na przykład o swojej trudnej sytuacji materialnej, rodzinnej i tak dalej. Oczywiście rekruter też człowiek i może mu będzie nawet żal takiej osoby, jednak jeśli nie spełni ona określonych wymagań, niestety litość na nic się nie zda. Istnieje również ryzyko, że próba wzbudzenia litości może przechylić szalę na niekorzyść kandydata.

Wiele osób może również nieświadomie przedstawić się w takim świetle. Niektóre szablony zawierają między innymi taki zwrot, jak: „Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej kandydatury”. Zastanów się kilka razy, zanim z niego skorzystasz 😉 Unikaj „proszenia się” o pracę!

Pamiętaj, list motywacyjny to oferta marketingowa, w której „sprzedajesz” swoje doświadczenie, wiedzę i umiejętności. Powinna ona być krótka i konkretna oraz pisana z perspektywy pracodawcy, nie kandydata.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *