Inspiratornia – skąd ten pomysł?

Jako doradca zawodowy, zauważyłam, że młodzi ludzie, stojąc przed wyborem szkoły średniej czy kierunku studiów, bardzo przeżywają tę decyzję. Zresztą nic dziwnego, to dla nich przełomowy moment i decyzja, jaką podejmą może mieć wpływ na to, jak potoczy się ich życie. Większość osób w tak młodym wieku zupełnie nie wie, co chce robić w życiu, a mimo to trzeba coś wybrać. Osoby, które wybór swojej ścieżki zawodowej mają już za sobą, potwierdzają, że również borykały się z takim problemem. Niektórzy dokonali diametralnych zmian, gdy uznali, że droga, którą początkowo obrali nie była do końca przemyślana. Celem projektu jest pokazanie, że kariera zawodowa to proces, a nie efekt jednorazowej decyzji. Czasami te wybory są przypadkowe, choć mówi się, że nic nie dzieje się przypadkowo 😉

„Inspiratornia” to opowieści (nie)zwykłych ludzi o ich ścieżce kariery zawodowej i nie tylko. Na początek podzielę się z Tobą moją historią i opowiem Ci, jak to ze mną było…

Mała gaduła

Zacznę od samego początku, czyli od dzieciństwa.  W kontekście rozwoju zawodowego nieczęsto wracamy myślami do tego okresu naszego życia. Zazwyczaj wspomina się „stare, dobre czasy”, rozmyślając jak kiedyś było fajnie. Gdy się nad tym dłużej zastanowiłam, przypomniałam sobie, że już w dzieciństwie moje predyspozycje były ukierunkowane, choć sama nie miałam wówczas o tym zielonego pojęcia. Zawsze dużo mówiłam. Rodzice do tej pory mi to wypominają, a mama żałuje, że wpadła na pomysł włączania radia, kiedy zostawałam sama w pokoju… 😉 Zagadywałam ludzi na ulicy i zadawałam im mnóstwo pytań.

Na placu zabaw lubiłam opiekować się mniejszymi dziećmi, a gdy pojawił się mój młodszy brat, stało się to normą. Dowód na zdjęciu poniżej 😉

To moje ulubione zdjęcie. Asystuję mojemu bratu z takim skupieniem, jakby zaraz miał spaść z autka ;)

To moje ulubione zdjęcie. Asystuję mojemu bratu z takim skupieniem, jakby zaraz miał spaść z autka 😉

Najlepszą zabawą gaduły było nagrywanie się na kasety i mówienie czegokolwiek całymi godzinami, a także przeprowadzanie wywiadów z członkami rodziny. Milczałam tylko wtedy, gdy rysowałam, co – ku radości moich rodziców – również pochłaniało mnie bez reszty 😉

Gaduła idzie do szkoły

W szkole oczywiście nie zamilkłam. Całe szczęście trafiłam na wyrozumiałą wychowawczynię, która w dodatku zaraziła mnie pasją do teatru. To była miłość od pierwszej próby.  Wtedy myślałam, że chcę zostać aktorką albo dziennikarką, ale mój los potoczył się trochę inaczej…

Poszłam do gimnazjum i nagle przestałam wiedzieć, czego chcę. Miałam w głowie pełno pomysłów, ale uznałam, że dziecięce marzenia muszę schować do kieszeni i wybrać „normalny” zawód. Przecież sławną aktorką ani dziennikarką i tak nie zostanę…

Przypadkowy wybór

Poszłam więc do „ogólniaka” w nadziei, że przez te trzy lata „coś” mi się wyklaruje. Jedno wiedziałam na pewno: jestem typem humanistki, więc wybrałam klasę o takim profilu. Trzy lata szybko minęły i znowu trzeba było się zastanawiać co dalej… Oczywiście „olśnienia” nie dostałam. Bardzo mi zależało, żeby tym razem wybrać właściwie, przecież studia to już poważna sprawa.

Jednak pedagogika

Pamiętam, jak zastanawiałam się nad pedagogiką, psychologią i socjologią. Tak naprawdę wszystkie te kierunki mają ze sobą wiele wspólnego… Ostatecznie padło na pedagogikę. Był to raczej efekt eliminacji niż świadomy wybór. W międzyczasie nie próżnowałam. Chciałam sprawdzić, czy faktycznie zawód pedagoga jest tym, który powinnam wykonywać. Już na drugim roku studiów pracowałam jako pomoc wychowawcy w przedszkolu, potem w kulkolandzie oraz zostałam nianią. Udzielałam się również jako wolontariuszka. Zależało mi, aby wypróbować własne możliwości i zobaczyć jak ta praca wygląda w praktyce. Podczas studiów magisterskich zdobywałam wiedzę z poradnictwa edukacyjnego i zawodowego, które wybrałam jako najlepsze uzupełnienie tej praktyki.

Mnemotechniki i myślenie wizualne

Podczas studiów na jednych z ćwiczeń wykładowczyni wspomniała o mnemotechnikach i  w mojej głowie zapaliła się lampka! Po prostu od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Przeczytałam wszystkie książki, jakie zostały polecone na zajęciach i tak zaczęła się moja przygoda z technikami pamięciowymi. Kolejne odkrycie to mapy myśli i sketchnotig, czyli notowanie za pomocą obrazów. Jak może pamiętasz, od dziecka lubiłam rysować, a na marginesach moich zeszytów zawsze można było znaleźć pełno rysunków. Pewnie dlatego tak się tą metodą „zajawiłam”.  W rezultacie na ostatnim roku rozpoczęłam pracę w szkole technik pamięciowych. Wybierając studia, nie przypuszczałam, że zostanę trenerem technik efektywnego uczenia się –   miałam być przecież doradcą zawodowym! Doradcą również jestem, a wiedza na temat sposobów uczenia się bardzo przydaje się w pracy z młodzieżą.

Życie samo pisze scenariusz

Patrząc z perspektywy czasu na przebytą drogę edukacyjno- zawodową, wydaje mi się ona oczywista i spójna. Już w dzieciństwie trenowałam swoje zdolności pedagogiczne i wypracowywałam techniki pamięciowe, podczas przyswajania ról do gry w teatrzyku szkolnym. Wygląda, jakbym od początku wiedziała, czego chcę i miała wszystko zaplanowane: kierunek humanistyczny, potem studia pedagogiczne, z jednoczesną pracą w branży (przeszkole, centrum zabaw dla dzieci, szkoła). Jednak dokonując wyborów, tak naprawdę strzelałam na oślep i nie wiedziałam, czy decyzje, które podejmuję są właściwe. Nie wybrałam ścieżki, którą sobie wymarzyłam w dzieciństwie, ale niczego nie żałuję. Może dlatego, że ta droga była i jest zgodna z moimi naturalnymi predyspozycjami, a na realizację marzeń nigdy nie jest za późno. Zresztą – jak kiedyś powiedziała mi jedna nauczycielka: „Nauczyciel to też aktor” – również występuje przed publiką ;). Natomiast dziennikarsko zamierzam spełniać się w tymże projekcie, prowadząc wywiady, które tak bardzo pasjonowały mnie w dzieciństwie.

Życie potrafi być nieprzewidywalne. Dlatego myślę, że warto jest robić to, co nam „w duszy gra”, a reszta się sama potoczy. Kończę w tym miejscu, nie stawiając kropki, bo jeszcze nie wiadomo, jaki scenariusz napisze mi życie…

A jaki napisało Tobie? Podziel się swoją historią – napisz do mnie!